Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
Boliwariański sen
#1
[Obrazek: Revolutionary_Armed_Forces_of_Colombia_%...rgents.GIF]

Wenezuela i Kolumbia, II kwartał 2009 r.

Kryzys roku 2008 z krajami Ameryki Południowej i Centralnej obszedł się wyjątkowo łagodnie. Może dlatego, że kraje te miały już wcześniej własne problemy. Bieda, bezrobocie, narkotyki i panoszące się kartele, a na to wszystko lewicowa partyzantka rozwijająca się w kilku krajach. Tak, nie był to zdecydowanie najprzyjemniejszy teren do życia.

Po zamachu w Sao Paulo w Kolumbii i Wenezueli do władzy doszły junty wojskowe, który pod hasłami walki z partyzantami i kartelami, postanowiły rozprawić się ze wszelką opozycją. Takie kroki jednak sprawiły tylko, że partyzantów przybyło, a lewicowcy często zaczęli się porozumiewać z baronami narkotykowymi. Ich siły rosły, lecz nie mogli tego w pełni wykorzystać, przez mnogość grup bojowników i niemożność porozumienia się w wspólnym celu. Dlatego wojna dalej trwała, chociaż rządzący utrzymywali ład i spokój  w najbardziej cywilizowanych obszarach krajów. Sytuacja jednak uległa diametralnej zmianie kiedy 29 maja w „wyzwolonym” przez lokalnych partyzantów San Fernando de Atabapo spotkali się przedstawiciele największych ugrupowań opozycyjnych z Kolumbii i Wenezueli. Szczegóły wielodniowych rozmów, z oczywistych względów nie są znane opinii publicznej, lecz po tygodniu obrad wydano oświadczenie o połączeniu wysiłków wszystkich lewicowych i liberalnych ugrupowań z obu krajów na drodze ku odbudowie snu Simona Bolivara o wolnej, niepodległej i zjednoczonej Wielkiej Kolumbii. Tym samym ukonstytuował się Syndykalistyczny Front Wyzwolenia Wielkiej Kolumbii (SFWWK), który zapowiedział, że nie spocznie do czasu kiedy nie wypędzi imperialistycznych agentów i ich popychadeł z kraju. Eksperci uważają, że trudno obecnie ocenić faktyczny potencjał SFWWK, lecz jeśli faktycznie zjednoczono praktycznie całą opozycję to rządzący wojskowi mogą mieć poważny problem. Zwłaszcza, że te wydarzenia nałożyły się na dopiero co wybuchły kryzys na linii Wenezuela – Kolumbia, który toczy się wokół rzekomego naruszenia terytorium Wenezueli przez kolumbijskie milicje, czemu rząd w Bogocie stanowczo zaprzecza i oskarża Caracas o współpracę z kartelami narkotykowymi.

Narodowosyndkalistyczna Republika Radziecka Meksyku momentalnie zerwała już i tak niełatwe stosunki dyplomatyczne z rządami Wenezueli i Kolumbii oraz zapowiedziała uznanie Wielkiej Kolumbii reprezentowanej przez SFWWK za legalne przedstawicielstwo. Tymczasem generał Lapazio z Bogoty i admirał Enerico z Caracas zaapelowali do praworządnego świata o wsparcie z szerzącą się rewolucją komunistyczną fundowaną według jednej wersji przez Kolumbię, według drugiej przez Wenezuelę.
Odpowiedz
#2
II Kwartał 2009 roku

O ile rząd Republiki Argentyny nie reaguje w przypadku Afryki, to nie ma zamiaru robić tego samego na terenie Ameryki Łacińskiej. Prezydent Bartoli Sal publicznie oświadczył, że Argentyna i jej nowy rząd ma zamiar dbać o pokój i dobrobyt na tym kontynencie — dlatego też ogłosił, że Republika Argentyny ma zamiar wspierać legalne rządy Wenezueli i Kolumbii w walce z korupcją i bojówkami komunistycznymi. Jednak, aby zwyciężyć z nowotworem potrzeba czasu, jak i precyzji, a tego obecnie brakuje tym dwóm krajom. 

W kolejnym oświadczeniu Admirał Archibaldo De Luca wezwał rządy Wenezueli i Kolumbii do współpracy ze wspólnym wrogiem, jeśli będziemy razem, to przetrwamy, a skłóceni polegniemy! Na dobry początek proponuje wysłanie obserwatorów z Argentyny, którzy zbadają powody powstania kryzysu pomiędzy tą dwójką krajów. Jeśli zespół z Republiki Argentyny zostanie zaakceptowany przez obie strony, otrzyma fundusze w wysokości 1mld na zbadanie sprawy i udzielenie werdyktu.

Oczywistym jest, że Republika Argentyny nie ma zamiaru uznać Wielkiej Kolumbii za państwo na arenie międzynarodowej. Na obecną chwilę, poza wysłaniem zespołu ekspertów, Argentyna wyśle wszelkie niezbędne środki na prośbę Kolumbii i Wenezueli.
Odpowiedz
#3
Wenezuela

Admirał Enerico docenia inicjatywę argentyńską i jest gotów przyjąć wszelką pomoc jaką Republika Argentyny przekaże na rzecz walki z światowym komunizmem. Jednak Caracas do czasu aż Bogota nie wypłaci 10 mld odszkodowania za naruszenie suwerenności ziem wenezuelskich, nie dopuszcza nawet możliwości by usiąść do rozmów z zbrodniarzami z Kolumbii.

Kolumbia

Generał Lapazio docenia inicjatywę argentyńską i jest gotów przyjąć wszelką pomoc jaką Republika Argentyny przekaże na rzecz walki z światowym komunizmem. Jednak Bogota do czasu, aż Admirał Enerico wraz z swymi poplecznikami (przedstawiona lista zawiera nazwiska 10 czołowych wenezuelskich ministrów) nie stanie przed praworządnym trybunałem kolumbijskim i nie odpowie za współpracę z bandytami narkotykowymi, nie dopuszcza nawet możliwości by usiąść do rozmów z wenezuelskimi rozbójnikami.
Odpowiedz
#4
NSRRA zrywa stosunki dyplomatyczne z Kolumbią i Wenezuelą. Za jedyną legalną władzę na terenie tych państw uznajemy Wielką Kolumbię z SFWWK jako jej przedstawicielstwem.

Komisariat Spraw Zagranicznych NSRRA.

Te zbrodnicze junty wojskowe w Kolumbii i Wenezueli pokazują jasno krótkowzroczność reakcjonistów - nie potrafią przejrzeć na oczy i dostrzec że narkotyki i kartele to skutek, a nie żadna przyczyna. Przyczyną jest kapitalizm i niedola ludu pracującego. Ale nie powinno nas to dziwić - wszak junty te są wrogami ludu pracującego, sługami kapitalizmu i tym samym nie zasługują na jakikolwiek szacunek czy tym bardziej uznanie.

Makumba Antuna, Najwyższy Komisarz
Odpowiedz
#5
Albion nie zamierza tolerować tego, co dzieje się w Wenezueli i Kolumbii. Jak powszechnie wiadomo, komunizm i socjalizm są obrzydliwymi ustrojami, które doprowadzają kraje do ruiny, narody do głodu, a honor do upadku. W całym zamieszaniu zatracono jednak sens wszelkich działań. Kolumbia i Wenezuela wzajemnie oskarżają się i nie mogą osiągnąć współpracy. W opinii MSZ Albionu, naruszanie granic suwerennego państwa, bez względu na tego przyczyny i powody. Wzywamy rząd Kolumbii do wypłaty odszkodowania na rzecz Wenezueli, aby ostudzić konflikt i móc poddać się wspólnej walce przeciwko komunistycznym bojówkom. Jeżeli to nie zostanie osiągnięte, sukces jest niemożliwy.

Jednocześnie wyrażamy swe oburzenie dla działań bojówek komunistycznych. Wzywamy je do porzucenia planów i broni, gdyż Republika Albionu nie będzie tolerowała destabilizacji w regionie. Wzywamy przedstawicielstwo Wenezueli do rozmów dyplomatycznych, w których omówimy warunki współpracy. Obiecujemy również pomoc w zwalczeniu kryzysu.


~Lord ds. Zagranicznych Adam Laux-Antille
Odpowiedz
#6
MSZ Rosji
Rosjanie uważają, że sytuacja związana z konfliktem granicznym została podsycona przez socjalistycznych agitatorów w celu wywołania kłótni między rządami obydwu państw. To znacznie ograniczyłoby możliwości defensywne Kolumbii oraz Wenezueli, a wśród tego chaosu odnalazłyby się komunistyczno-socjalistyczne bojówki wykorzystujące zaistniały kryzys zgodnie z przysłowiem "Gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta". Nie ma bowiem dla bojówek i agitatorów "Wielkiej Kolumbii" lepszej sytuacji od konfrontacji junt wojskowych Kolumbii i Wenezueli.
Odpowiedz
#7
II Kwartał 2009 roku

Republika Argentyny ma rozumieć, że zespół ekspertów zostanie przyjęty przez oba rządy? Na obecną chwilę, Buenos Aires nie wymaga od obu krajów przyjacielskich i pozytywnych relacji — priorytetem dla nas wszystkich jest zwalczenie komunistycznego zagrożenia. Dlatego na obecną chwilę, Argentyna jest w stanie wysłać zaopatrzenie i części wojskowe dla obu krajów, za darmo, w ramach bratniej pomocy, a od następnego kwartału możliwa jest wsparcie finansowe oraz wysłanie korpusu ekspedycyjnego, który wspomoże siły obu rządów w walce z buntownikami. 

Rząd w Beunos Aires liczy, że obecna propozycja wsparcia jest wystarczająca.
Odpowiedz
#8
Wenezuela

Rząd w Caracas z radością powita bratnią pomoc z Argentyny, która przyda się w walce z światowym komunizmem. Jednak mimo całej sympatii żywionej do Buenos Aires, nie widzi możliwości dojścia do porozumienia ze zbirami z Bogoty. Jeśli dalej Argentyna będzie nalegała na wysłanie zespołu obserwatorów, to oczywiście tacy zostaną przyjęci.

Kolumbia

Rząd w Bogocie z radością powita bratnią pomoc z Argentyny, która przyda się w walce z światowym komunizmem. Jednak mimo całej sympatii żywionej do Buenos Aires, nie widzi możliwości dojścia do porozumienia z bandytami z Caracas. Jeśli dalej Argentyna będzie nalegała na wysłanie zespołu obserwatorów, to oczywiście tacy zostaną przyjęci.
Odpowiedz
#9
Rząd Francuski wyraża swoje głębokie zaniepokojenie wydarzeniami w Ameryce Południowej. Chcielibyśmy prosić zarówno Kolumbię jak i Wenezuelę o rozwagę. Widmo komunizmu i długotrwałej wojny domowej na terenie obydwu krajów jest dla nich po prostu straszne. Zarówno Generał jak i Admirał powinni zawiesić działania przeciwko sobie do czasu zażegnania wojny z SFWWK. Jako Francja jesteśmy gotowi wspierać walkę z komunizmem w tym regionie. Francja wzywa przywódców Wenezuelskich do odwołana swoich żądań dotyczących odszkodowania i wydania pozwoleniem na przeprowadzenie odpowiedniego procesu osób oskarżonych przez Kolumbię. Do gabinetów obydwu przywódców zostały wysłane takie same pisma dotyczące zawieszenia broni i zaprzestania kłótni między Kolumbią i Wenezuelą do odwołania.
Odpowiedz
#10
[Obrazek: 997536e4e5e578b276a3bc03f722abc0.jpg]

Wenezuela i Kolumbia, III kwartał 2009 r.


Ostatni kwartał obfitował w napięcie w krajach dawnej Wielkiej Kolumbii. Gdyby Siomn zmartwychwstał i zobaczył co z jego potomków wyrosło, sam by zaczął wieszczyć zgubność swych ideałów… przynajmniej tak stwierdził jeden z komentatorów CNN kiedy relacjonował ceremonię wykupienia przez albioński kapitał jednego z największych przedsiębiorstw w Wenezueli – PDVSA. Admirał Enerico rozanielony pojawieniem się nowego sojusznika w rywalizacji o przywództwo Ameryki Południowej skorzystał z okazji i wygłosił butne przemówienie w których zapowiedział rozliczenie się ze wszystkimi tymi, którzy mieli czelność podnieść na niego i Wenezuelę rękę. Mówi się, że Brytyjczycy przekazali znaczne kwoty na rozbudowę potencjału armii wenezuelskiej. Jednakże na stronie www.frustrated.com pojawił się zamieszczony anonimowo raport jakoby tylko mała część trafiła do wojsk lądowych – reszta pieniędzy albo trafiła na zakup nowej dumy wenezuelskiej marynarki BNV „Sabalo” – świeżo zakupionego w Portugalii niszczyciela albo zniknęła w niewyjaśnionych okolicznościach. Mimo tego małego skandalu, admirał nie stracił za grosz swego animuszu.

Tymczasem Bogota też nie próżnowała i znalazła osobnego sojusznika w obliczu albiońskiej deklaracji – Republikę Francuską. Wkrótce podpisano i ogłoszono rządowy kontrakt na wyłączność eksploatacji złóż Departamentu Meta przez francuski holding SMC w zamian za dostawę nowoczesnego francuskiego uzbrojenie dla armii kolumbijskiej. Sprzęt szybko zasilił oddziały generała Lapazio, które zaczęły szykować się do kolejnej akcji antypartyzanckiej wymierzonej w SFWWK.

Mimo obustronnych deklaracji o niechęci, wydawać by się mogło, że apele społeczności międzynarodowej odniosły pewien sukces, gdyż granica wenezuelsko-kolumbijska była w miarę spokojna, a z jej rejonu obie strony zaczęły oficjalnie wycofywać część sił dotychczas tam stacjonujących. 17 września jednak zdarzył się tragiczny w swych skutkach incydent – kolumbijskie miasto Puerto Carreno leżące tuż przy granicy z Wenezuelą zostało ostrzelane z terenów wenezuelskich. W wyniku ataku śmierć poniosło wielu cywilów, lecz i wojskowych. Bogota od razu oskarżyła Wenezuelę o atak na swoje terytorium, zaś Caracas w oficjalnym oświadczeniu odcięło się od tej akcji i ogłosiło  zdarzenie jako nieszczęsna oraz nieudana prowokacja szyta grubymi nićmi, podkreślając także, że w ataku zginęli żołnierze z jednostki kolumbijskiej, która miała być rzekomo wycofana z tych terenów dwa tygodnie wcześniej.  Napięcie znowu powróciło na granicę.

Tymczasem cały powstały chaos wykorzystać postanowiło SFWWK, które zostało początkowo ściągnięte do defensywy. Akcja „Wyzwolenie od imperializmu” jaka została ogłoszona sprawiła, ze w Wenezueli odniesiono wielki sukces – zajęto prawie milionowe miasto Ciudad Guayana, które ogłoszono tymczasową siedzibą władz Wielkiej Kolumbii jak i praktycznie cały wschód i południe kraju. Armia wenezuelska ma problemy nawet na zachodnich terenach, gdyż pojawiają się osamotnione punkty oporu partyzantów, a w okolicach Caracas mimo zapewnień admirała Enerico działa całkiem spora jednostka syndykalistów.

Lepiej trochę wygląda sytuacja w Kolumbii, gdzie generał Lapazio skierował do walk w terenie górskim jednostki wyposażone w francuski sprzęt. Sprawne działania skutecznie dawały odpór komunistą, którzy zostali zepchnięci w rejon granicy z Ekwadorem. Jednakże incydent mający miejsce w Puerto Carreon wymusił na Bogocie wycofanie części sił z operacji, co dało syndykalistom czas i sposobność na odbicie swoich terytoriów.

Albion:
+ 1% poparcia

Francja:
+ 1% poparcia
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości